6 maja 2012

Rozdział 3


Z punktu widzenia Rosalie specjalnie dla Mileny. Jeżeli chcielibyście notkę z punktu widzenia swojego ulubionego bohatera to piszcie w komentarzach lub ma mojego maila ( saba8@poczta.onet.eu )

Siedziałam na łóżku i malowałam paznokcie, kiedy usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
- Proszę.
Do mojej sypialni weszła Alice.
- Przeszkadzam?
- Nie no skąd. Siadaj. – poklepałam miejsce obok siebie
Moja siostra wdrapała się na łóżko i zaczęła oglądać moje lakiery.
- Coś się stało?
- Nikt nie chce jechać ze mną na zakupy do Nowego Jorku. Może Ty się skusisz?
- Wiesz Alice, że ja na zakupy bardzo chętnie jeżdżę, ale umówiłam się z Emmett’em, że będziemy dziś wymieniać części w samochodzie. Wiesz, jaki on jest… śmiertelnie się obraz, jeżeli odwołam.
- No cóż szkoda. To może mogłabym Cię teraz uczesać. Muszę się czymś zająć.
- Z wielką chęcią.
Uważając żeby nie zmazać lakieru wstałam z łóżka i usiadłam przy swojej toaletce.
Alice stanęła za mną, wzięła do ręki szczotkę i dokładnie rozczesała każde pasmo włosów.
Uformowała piękne loki, a potem postanowiła zrobić mi koka. Z przodu wypuściła kilka krótszych pasemek włosów. Wszystko wyglądało bardzo schludnie i ładnie.
- Dziękuję Alice. – powiedziałam przytulając ją. – Czemu właściwie nie pojedziesz na zakupy  z Jasperem?
- Ma dosyć zakupów ze mną.
- To pojedźmy razem w ten weekend.
- Naprawdę?!
- Tak. – uśmiechnęłam się – Dawno nie byłam w Nowym Jorku i sama chętnie sobie coś kupię.
- Rose, jesteś wspaniała.
- Chyba tylko Ty tak uważasz. – głośno się zaśmiałam
- Co Wam tak wesoło? – spytał mój kochany misiek wchodząc do pokoju.
- A nic. To wy sobie nie przeszkadzajcie. Pójdę …. Pomóc Esme – powiedziała i puściła mi oczko.
- Rose, pięknie wyglądasz. – zamruczał Emmett
- Dziękuję kochanie. 
- Może dziś zamiast w garażu spędzilibyśmy ten wieczór w przyjemniejszy sposób. – zaproponował coraz bardziej przybliżając swoje usta do moich.
- Hmm… Czyli jak?
- No na przykład wyszlibyśmy na spacer.
- Wiesz, że to wcale nie jest taki głupi pomysł. Dawno nigdzie sami nie byliśmy.
- Ja mam same dobre pomysły kochanie. – powiedział i pocałował mnie łapczywie w usta – To jak, idziemy?
- Tak. Wstałam z łóżka i weszłam do swojej wielkiej garderoby. Ubrałam się w czarne, luźne spodnie  i chabrową bluzkę. Założyłam także sportowe buty.  Fryzura, która zrobiła mi Al wciąż prezentowała się nienagannie.  Mój ukochany zlustrował mnie wzrokiem i uśmiechnął się.
Po chwili znaleźliśmy się na dworze. Przeskoczyliśmy przez małą rzeczkę, która oddzielała nasz dom od ściany lasu. Emm objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w stronę polany, na której często gramy w baseball.  W ludzkim tempie droga zajęła nam pół godziny. Usiedliśmy na dużych kamieniach naprzeciwko wodospadu.  Emmett objął mnie od tyłu i złapał za rękę. W ciszy patrzyliśmy na spływającą wodę. To była nasza magiczna chwila. Tutaj liczyliśmy się tylko my. Rzadko mieliśmy chwilę prywatności. W domu zawsze ktoś był. A przez ostatnie wydarzenia związane z Volturi mieliśmy jeszcze mniej czasu dla siebie.
- O czym myślisz? – przerwał ciszę
- O nas. O tym jak bardzo Cię kocham.
- To zabawne, bo ja też.
Jeszcze godzinę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Nawet nie wiem zaszło Słońce.
- Wracamy? – spytałam
- Możemy jeszcze zapolować.
- Przecież polowałeś niedawno z chłopakami.
- No tak, ale z Tobą to co innego.
- Teraz już się podlizujesz.
- No wiesz?
Zaśmiałam się i poderwałam się z miejsca. Nie czekając na ukochanego ruszyłam w głąb lasu. Słyszałam, że biegnie za mną. Wyczułam gdzieś niedaleko bardzo kuszący zapach. Z pewnością nie należał on do roślinożercy. Instynkt i węch zaprowadził mnie do kryjówki dość masywnej pumy. Rzuciłam się na dzikiego kota i wyssałam z niego całą krew. W pełni mnie nasycił.
- Rosalie choć! – usłyszałam głos Emmetta
On z kolei zaczaił się przy norze niedźwiedzia. Usiadłam na pniu starego dębu i patrzyłam spokojnie na przebieg wydarzeń. Emm obudził zwierze głośnym krzykiem. Niedźwiedź uznając go za zagrożenie rzucił się na niego odsłaniając wielkie pazury. Po krótkiej walce Emmett zatopił kły w grubej szyi zwierzaka.  Kiedy podniósł się z ziemi zobaczyłam, ze koszulka, którą dostał ode mnie z okazji naszej rocznicy ślubu jest cała porwana i poplamiona krwią mocno się zdenerwowałam. 
- Emmett! Nie mogłeś postarać się nie uszkodzić tej koszulki?! Wiesz ile czasu potrzebowałam żeby ją znaleźć? Teraz nadaje się tylko do wyrzucenia.
- Kochanie przepraszam. Wynagrodzę Ci to. – powiedział robiąc maślane oczy
- Ciekawa jestem jak?
- Yyy… noo… Pojadę z Tobą na zakupy. – powiedział ściszonym  głosem
- Słucham ? – udawałam, ze nie słyszę
- Pojadę z Tobą na zakupy. – powtórzył głośniej
Zarzuciłam mu ręce na szyję i pocałowałam go w usta.
- Nigdzie nie musisz ze mną jechać.
- Nie?
- Nie. To słodkie, że chciałeś się tak poświęcić. Znam Cię nie od dziś. Wiem, że nienawidzisz  zakupów, a mimo to zaproponowałeś swoje towarzystwo, tylko po to, żebym się na Ciebie nie złościła. Kocham Cię wariacie.
Strasznie się z tego ucieszył. Wziął mnie na ręce i zaczął obracać się ze mną wokół własnej osi.
Potem poszliśmy do domu. To był bardzo udany dzień. 

4 maja 2012

Rozdział 2



Z punktu widzenia Belli. 

- Cześć Wam. Ale mi zrobiliście świetną niespodziankę. Wchodźcie – cieszył się Charlie
- Mam nadzieję, że nie przeszkadzamy. – powiedziałam
- Nie no skąd. Moja córka, zięć i ulubiona wnuczka zawsze są u mnie mile widziani.
Tata wpuścił nas do środka i kazał rozgościć się w salonie.
- Napijecie się czegoś? Może coś zjecie? Właśnie odgrzewam sobie obiad. Sue wyjechała na jakieś wczasy odchudzające czy coś i zostawiła mi wszystko na każdy dzień.
- Nie Charlie dziękujemy bardzo. Ty jedz oczywiście jak jesteś głodny.
- Ja właśnie zjadłem.
- To dobrze. Mów co u Ciebie słychać? Jak się czujesz?
- Bells u mnie znakomicie. Na komisariacie spokój. W Forks ostatnio nic się nie dzieje, a zdrowie mam jak koń. Jeszcze trochę pożyję.
Zaśmiałam się.
- Mówcie lepiej co u Was? Planujecie może studia?
- Wiesz Charlie – odezwał się Edward – myśleliśmy o tym żeby rozpocząć naukę od tego września. Zostało jeszcze trochę czasu. Domyślasz się pewnie, że nasze studia wiązałyby się z przeprowadzką.
- No tak oczywiście. To zrozumiałe. Idźcie dzieci na porządną uczelnię.
- Taki mamy plan. – włączyłam się do rozmowy. – Esme nie pracuje, więc mogłaby zajmować się Nessie, kiedy będziemy na zajęciach.
- No właśnie… a co u mojej kochanej wnusi.
- Dobrze dziadku – odpowiedziała Nessie szeroko się uśmiechając i odsłaniając przy tym swoje białe ząbki
- Nessie jeżeli Twoi rodzice się zgodzą, to może zostaniesz u mnie na noc? Jutro mam cały dzień wolny więc coś ciekawego byśmy porobili. – zaproponował Charlie
- Tatusiu, mamusiu mogę? – Ness zrobiła słodkie oczka, błagalnie na nas patrząc
- Nie jestem w stanie odmówić, a Ty skarbie? – powiedział Edward
- No ja też. – westchnęłam – Ale teraz Nessie musisz poprosić tatę, żeby pojechał po twoje rzeczy, bo u dziadka nic nie masz.
Nessie ponownie przybrała swoją błagalną pozę, a Edward po raz kolejny uległ.
- Dobrze. To ja pojadę od razu po te rzeczy. Co dokładnie mam zabrać?
- Piżamkę, szczotkę do zębów i do włosów, jakieś ubrania na  jutro i może weź jeszcze tę cieplejszą kurtkę. Słyszałam , że jutro ma być chłodno.
- Dobrze. – Edward pocałował mnie przelotnie w usta i odjechał
- Strasznie się myliłem wcześniej co do Edwarda. Widać, że jest wspaniałym ojcem i mężem.
- Tak, to prawda tato. Nie mogłam lepiej trafić.
- A jak z Jacobem?
- Z Jacobem wszystko w porządku. Często nas odwiedza.
- Dziadku, dziadku pojedziemy jutro do Jake’a  ?
- No pewnie. Billy ostatnio gadał o Tobie jak nakręcony. Ucieszy się na pewno, jeżeli do niego pojedziemy.
Słyszałam już jak Edward skręca w główną ulicę, na której mieszka Charlie.
Po minucie zapukał do drzwi.
Charlie krzyknął żeby wszedł. Edwarda zaniósł torbę Nessie do mojego starego pokoju.
Zerknęłam na zegarek. Dochodziła już 10!
- Córuś jest strasznie późno. Może pójdziesz się umyć a ja pościelę Ci łóżko?
- Nie jestem śpiąca. – powiedziała, lecz zmęczenie wzięło nad nią górę i głośno ziewnęła.
- Cały dzień jutro będziesz szalała z dziadkiem. – próbował przekonać ją Edward.
W końcu Nessie się poddała i poszła za mną do łazienki.
Kiedy ja pomagałam jej się wykąpać Edward zmieniał pościel i ścielił łóżko. Wyjęłam z torby Nessie piżamkę i podałam jej żeby mogła się ubrać.
 Zeszliśmy na dół pożegnać się z Charliem. Ojciec wziął Nessie na ręce i mocno do siebie przytulił.
- Poczytasz mi bajkę? – spytała
- No pewnie że tak.
- Pamiętaj Nessie żeby się słuchać dziadka i nie zamęcz go tutaj. – powiedziałam
- Jasne mamo.
- No to do jutra kochanie. – powiedziałam i pocałowałam ją w główkę.
- O której mam ją odwieść?
- o której chcesz byle nie za późno.
Edward pożegnał się z Nessie i wyszliśmy z domu.  Widziałam jeszcze jak stoją w oknie i machają nam.
W kilka minut dojechaliśmy do naszego kamiennego domku. Edward błyskawicznie wysiadł z samochodu i nawet nie zdążyłam się obejrzeć, a już otwierał drzwi przede mną. Wyciągnął mnie z samochodu i wziął na ręce.
- Mamy dom tylko dla siebie. – zamruczał całując mnie w usta
- No tak… Tobie tylko jedno w głowie. – zaśmiałam się
- Edward zignorował to i zaniósł mnie do naszej sypialni. Zaczął na nowo odkrywać każdy centymetr kwadratowy mojego ciała i całować każdy jego fragment. Jego usta odnalazły moje, a pocałunki przerodziły się z czułych w pełne pasji i namiętności. To była bardzo upojna noc…

3 maja 2012

Rozdział 1

Z punktu widzenia Belli.

Nastał kolejny, pochmurny dzień w Forks. Edward  w nocy poszedł na polowanie razem z Jasperem i Emmett’em, więc całą noc spędziłam przy Renesmee patrząc jak śpi. Dochodziła już ósma i poszłam do kuchni przygotować jakieś śniadanie dla małej, bo wiedziałam , że lada moment się obudzi.
Kiedy wyjmowałam z lodówki składniki na omlet usłyszałam ciche kroki. Nessie schodziła zaspana, przecierając jeszcze oczka.
- Cześć kochanie. – przywitałam się – Jak się spało?
- Cześć mamo, dobrze. A gdzie tata?
- Poszedł w nocy na polowanie. Pewnie zaraz wróci. Mogą być na śniadanie omlety?
- Taak! – krzyknęła zadowolona – Z pieczarkami i szczypiorkiem.
- Dobrze. – zaśmiałam się
Po chwili do domu wszedł Edward. Nessie zerwała się natychmiast z krzesła, na którym siedziała i rzuciła mu się  w ramiona.
- Cześć brzdącu – powiedział trzymając córkę na rękach i śmiejąc się
Wyłożyłam omlet na talerz i postawiłam na stole. Mój mąż posadził Renesmee na krześle i podał jej sztućce.
- Ty się ze mną nie przywitasz? – spytał patrząc na mnie i uśmiechając się łobuzersko
Podeszłam do niego bliżej i pocałowałam go czule w usta wyrażając w tym pocałunku całą miłość do niego.
- Znacznie lepiej – zamruczał
- Pojedziemy dziś do dziadka? – spytała Nessi
- Jak ładnie zjesz to może… - odpowiedziałam
Nessie szybko zjadła śniadanie i pobiegła do łazienki się umyć. Kiedy myła ząbki naszykowałam jej zieloną sukienkę, którą kupiła jej Esme.  Ubrała się i samodzielnie wybrała dodatki : buty i sweterek. Uwielbiała się stroić.
- Jestem gotowa. Możemy jechać?
- Tak z rana? Charlie jest pewnie w pracy kochanie. – powiedział Edward
Nessie zasmucona spuściła głowę. Popatrzyliśmy z Edwardem na siebie.
- To może pójdziemy do babci Esme? Na pewno się ucieszy. – zaproponował
Renesmee rozchmurzyła się i z zadowoleniem przystała na tę propozycję.
Wyszliśmy z domu i rzuciliśmy się biegiem do ogromnego domu, w którym mieszkała reszta rodziny.
- Witam , witam. – powiedział Emmett, kiedy weszliśmy do środka
- Cześć – przywitaliśmy się.
W salonie zastaliśmy tylko jego i Jaspera. Nessie podeszła do nich i dała i po buziaku po czym usiadła Jasperowi na kolanach. Zawsze mówiła że jest jej ulubionym wujkiem, a wtedy Emmett robił się strasznie zazdrosny. Mój szwagier odwzajemniał sympatię córki i zawsze chętnie się z nią bawił.
- Nie ma Esme? - spytałam
- Pojechała z dziewczynami po jakieś zakupy, ale niedługo wrócą, bo wyjechały jakąś godzinę temu. – odpowiedział Jazz
- Wątpię żeby tak szybko wróciły z zakupów. – zaśmiał się Edward
- Pojechały po jakieś jedzenie, dla zachowania pozorów.
- A no to w takim razie niedługo wrócą.
Alice, Rose i Esme wróciły zaledwie 20 minut po naszym przyjściu.
Rozpakowały zakupy i przyłączyły się do naszych rozmów. Moje kontakty z Rose stały się niemal doskonałe. Byłyśmy przyjaciółkami od czasu narodzin Nessie, co bardzo mnie cieszyło.
- Nessie, napijesz się soczku? – spytała troskliwie Esme
- Poproszę.
Esme  podeszła do szafki i wyjęła z niej karton z świeżo zakupionym sokiem pomarańczowym.
Nessie duszkiem wypiła całą szklankę soku i podziękowała babci.
Spędziliśmy ze sobą bardzo udane popołudnie.
- Mamo… Charlie już wrócił?
Spojrzałam na zegarek dochodziła piętnasta.
- Tak kochanie. Już powinien być.
- Możemy już jechać?
- Tak. – zaśmiałam się
- Poczekajcie drogie panie. Pójdę po samochód.
- Możesz pożyczyć mój. – powiedział Jazz, który niedawno sprawił sobie nowe auto
- Nie wiem czy to dobry pomysł… - zaczęłam
- Czemu nie? – spytał mój mąż
- Ten samochód ma pod maską 700 koni .Masz zamiar wieść tym swoje dziecko?
Edward tylko westchnął i poszedł do naszego kamiennego domku po swoje volvo. Po kilku minutach czekał na nas przed domem Cullenów.
Pożegnałyśmy się z rodziną i wyszłyśmy na zewnątrz. Nessi usiadła z tyłu, ponieważ Charlie zawsze przypominał nam, że to bardzo niebezpieczne, kiedy dziecko siedzi z przodu na kolanach. Byliśmy wampirami, więc nic nikomu by się nie stało, ale Charlie o tym nie wiedział.
- Kochanie mam nadzieję, ze nie jesteś na mnie zły.
- Nie jestem. Nie potrafię być na Ciebie zły.
- To dobrze. – powiedziałam i pocałowałam go w policzek
- Ale paskudna pogoda. – powiedziała Nessie, kiedy  zaczął padać bardzo silny deszcz
- Tu zawsze jest taka. – odparłam
- Tatoo…
- Tak?
- Możemy potem pojechać jeszcze do Jacoba?
- Zobaczymy Nessie, ale wątpię. Za każdym razem, gdy jedziemy do Charliego spędzacie kilka godzin na wariowaniu , więc nie wiem czy starczy Ci sił.
- Starczy. – odparła pewnie.
- Dobra. Niech będzie. – powiedział kiedy podjeżdżaliśmy pod dom Charliego.



Wstęp

Cześć.  :) Postanowiłam założyć drugiego bloga dotyczącego rodziny Cullenów, a zwłaszcza Nessie, który będzie mówił o jej życiu kiedy była jeszcze małą dziewczynką. Rozdziały będą pisane z perspektyw różnych członków rodziny, specjalnie dla tych osób, których fascynują nie tylko Edward i Bella. Mam nadzieję, że opowiadanie Wam się spodoba i liczę na komentarze. Jeżeli chcielibyście notki z punktu widzenia jakiegoś swojego ulubionego bohatera lub bohaterki, bądź też macie ciekawe pomysły na treść piszcie na mój adres  e-mail (saba8@poczta.onet.eu), a naprawdę ciekawe pomysły postaram się nagrodzić :) Miłego czytania.